Po fali krytyki i publicznym linczu, wywołanym filmem na którym Bruce ze łzami w oczach opowiadał o oblężeniu pod blokiem i nękaniu bliskich, Tomek postanowił przerwać milczenie. Publikując ponad godzinną odpowiedź na YouTube, odbija on większość zarzutów i przedstawia własną perspektywę. Dla postronnego obserwatora staje się jasne, że narracje obu twórców diametralnie się rozjeżdżają, a prawda wydaje się być zakopana głęboko pod warstwą wzajemnych niechęci.
Ile tak naprawdę trwał incydent pod blokiem?
W swojej pierwotnej relacji RandomBruce twierdził, że Tomek wraz z podejrzanym, wytatuowanym towarzyszem koczowali pod jego domem przez ponad dwie godziny, prowadząc relację na żywo i skutecznie blokując mu możliwość wyjścia z mieszkania na umówioną terapię.
Tomeek z całą stanowczością dementuje te doniesienia, posiłkując się chronologią zapisu ze swojego streama (VOD). Z jego analizy wynika, że pod blokiem przebywał łącznie od 17 do 22 minut. Streamer zarzuca Aleksandrowi celowe używanie hiperboli i manipulowanie faktami w celu wykreowania z niego potwora. Według Tomka, jego wyjazd do Piły miał wyłącznie jeden cel: przetestować lokalne kebaby i udowodnić, że wokół mieszkania Bruce'a nie ma żadnych rzekomych tłumów "głosicieli".
Wytatuowany towarzysz i groźby „terapii wstrząsowej”
Sporo emocji w internecie wzbudził wspomniany przez Bruce'a człowiek z tatuażami karabinów, który miał rzekomo dobijać się do domofonu i grozić "terapią wstrząsową". W tym aspekcie Tomek uderza się w pierś, ale odrzuca zarzuty o bycie w zmowie z kryminalistami. Tłumaczy, że słynny towarzysz („Kiwior”) był po prostu losowym widzem, z którym umówił się na wspólnego streama.
Twórca przyznaje, że nie prześwietlił tej osoby i z perspektywy czasu uważa wzięcie go na nagranie za swój błąd, jednak podkreśla, że słowa o "terapii" miały paść w formie głupiego żartu, kiedy znajdowali się już daleko od bloku.
Kto tak naprawdę "zdoxxował" adres rodziców?
Najcięższym zarzutem rzuconym w stronę Tomka i jego widzów było wtargnięcie na posesję starszych rodziców partnerki Bruce'a (Renaty) oraz zostawienie w drzwiach oszczerczego listu. Tomeek odcina się od tych wydarzeń, stanowczo twierdząc, że to nie on wchodził na teren posesji i zachęca oponenta do upublicznienia ewentualnych nagrań z monitoringu, które miałyby to udowodnić.
Doxxing to złośliwe gromadzenie i publiczne ujawnianie w internecie poufnych danych osobowych (np. adresu zamieszkania, numeru telefonu czy miejsca pracy) bez zgody ofiary. Celem tych działań jest zazwyczaj zastraszenie, zniesławienie lub wywołanie poczucia zagrożenia.
— Wyjaśnienie określenia "doxxing"
Co więcej, Tomek uważa, że za wyciek wrażliwych danych (tzw. doxxing) w dużej mierze odpowiada sam... RandomBruce oraz jego matka. Z materiałów przytoczonych przez Tomka wynika, że adres wsi, z której pochodzi Renata, wypłynął, ponieważ Bruce na swojej transmisji głośno komentował prowokacyjny nick jednego z graczy w League of Legends, nagłaśniając temat przed tysiącami osób. Dodatkowo ujęcia rodzinnego ogrodu miały pochodzić z publicznie dostępnego profilu matki streamera na Instagramie. W opinii Tomka to całkowity brak rozwagi w sieci ułatwił trollom dotarcie do danych starszego małżeństwa.
Częściowe przeprosiny i apel o rozsądek
Mimo ostrej linii obrony, Tomeek wykonał ruch, którego mało kto się po nim spodziewał - publicznie przeprosił zarówno samego Aleksandra, Renatę, jak i jej rodziców. Zaznaczył jednak mocno, że przeprasza wyłącznie za pośrednie zainspirowanie innych. Przyznał, że decydując się na nagrywanie pod domem Bruce’a, choćby dla zwykłego zjedzenia kebaba, dał paliwo tym najbardziej radykalnym hejterom, którzy chcąc mu zaimponować, przenieśli swój jad do realnego świata.
Na nagraniu pada również bardzo stanowczy apel. Tomek poprosił wszystkich tak zwanych „głosicieli” oraz antyfanów Bruce'a o kategoryczne zostawienie rodziny i starszych ludzi w spokoju:
Je***e sobie tego Brusa, ale zostawcie starszych ludzi w spokoju, bo to zaszło za daleko
— https://www.twitch.tv/tomeek_
Zgadza się on z Aleksandrem, że ciągłe dzwonienie po kurierów (np. popularny wątek z kajzerkami z Glovo) czy nasyłanie obcych ludzi pod dom rodziny jest patologią i powinno się natychmiast skończyć.
Podsumowanie
Rozkładając na czynniki pierwsze tłumaczenia obu stron, sytuacja jawi się jako klasyczny przykład tego, jak głęboko toksyczny potrafi być ekosystem Twitcha. Z jednej strony mamy RandomBruce'a, który niewątpliwie przeżywa prywatny dramat, a jego życie jest utrudniane przez realne złośliwości. Z drugiej staje Tomek, który co prawda chętnie dołączał do prześmiewczej narracji i żartował z oponenta, ale wydaje się być zaledwie pionkiem i "chłopcem do bicia", na którego próbuje się zrzucić winę za czyny ogromnej, całkowicie niekontrolowanej masy internetowych trolli.
Dla obserwatorów z zewnątrz wniosek jest przerażająco prosty: to, co w sieci zaczyna się jako kontrowersyjne memy czy uszczypliwe komentarze twórców grających na emocjach publiki, potrafi w mgnieniu oka zmutować w niebezpieczną, żyjącą własnym życiem maszynę. Maszynę, której ostatecznie nie potrafi kontrolować żaden z zainteresowanych streamerów.



